Czy ludzie lubią słuchać o Twoich sukcesach? Czy ludzie lubią czytać o Twoich sukcesach? Czy inni chcą być świadomi Twoich sukcesów? Czy chcą się z nich cieszyć? Czy Twoje sukcesy cieszą ich bardziej, niż Twoje porażki? Czy będą z Ciebie naprawdę dumni? Czy ZAWSZE będą Cię wspierać? Czy doradzą Ci tak, aby wszystko dobrze Ci się ułożyło, a nie IM. Czy powinieneś/powinnaś się tym przejmować?
Na wszystkie te pytania odpowiedź jest prosta i zwięzła - nie. Dlaczego ludzi bardziej interesują nasze porażki, jak sukcesy? Na to pytanie każdy jest w stanie odpowiedzieć, gdyż odpowiedź jest wręcz oczywista. Można by rzec, że przykra, lecz tak naprawdę odpowiadamy za SIEBIE tylko i wyłącznie. Nie za koleżankę. Nie chcę tym postem nikogo urazić. Pragnę przypomnieć ludziom o sterowaniu swoim życiem w taki sposób, w jaki my tego chcemy, tak aby nam było dobrze. Jeżeli komuś to przeszkadza, jeżeli kogoś kuje to w oczy, kim taka osoba jest dla nas? Rzecz jasna takie osoby przyjaciółkami nie są. A koleżanki, ach koleżanki... Dojdziesz do czegoś dzięki swojej ciężkiej pracy, osiągniesz swój cel - na pewno osiągnęłaś to jakimiś brudnymi metodami, no bo...skoro Ona nie mogła do tego dojść, Tobie tym bardziej się to nie należy. Wybijasz się, wychylasz w JAKIKOLWIEK sposób- sprowadzą Cię do pionu. Brzydzę się osiąganiem kariery po trupach, na krzywdzie innych, jednocześnie brzydzę się bzdurnej zazdrości o wszystko. Ktoś włożył w coś serce- zrozum to, a nie zazdrość.
Popularnie określani "hejterzy", to ludzie, którzy mają jakiś problem, np. z samoakceptacją, wybiciem się. Problemy ma każdy, życie to nie bajka, jednak nie jest to powód, by podcinać innym skrzydła. Krytyka - owszem, jeżeli konstruktywna. Bezsensowne szykanowanie, obrażanie? Lepiej żeby takie osoby przyjrzały się sobie z taką starannością, z jakąś przyglądają się innym.
Także najważniejsze jest by starać się dla siebie, nie dla innych. Nikt nie zostanei na zawsze naszym ''przyjacielem'', nikt nas nie będzie wiecznie wspierać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz