niedziela, 5 czerwca 2016

"NJ1K".

  Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest nie wiedzieć kim się jest? Zgubić samą siebie? Patrzeć na świat zza szyby, której nie potraficie przekroczyć, chociaż naprawdę tego pragniecie? Ktoś powie ,,o czym ty, do jasnej cholery, pieprzysz, głupia dziewucho?". Zgubiłam swoją tożsamość. Zabawne, prawda? Wiem o tym już od ponad roku, ale nic z tym nie robię. Obiecuję sobie, że jutro coś zmienię, że dowiem się wreszcie dlaczego. I co? Nic. Jutro nadchodzi zawsze, prawda? I tak jest w moim przypadku. Puste obietnice, które nie mają żadnego znaczenia. Żyłam marzeniami w wymyślonym świecie, w którym mnie nie było. Potrafiłam cały dzień spędzić, tworząc przeróżne historie, których bohaterowie żyli w Śródziemiu, Hogwarcie i innych miejscach z książek, które przeczytałam. Próbując zignorować fakt, że istnieje świat poza tym, który sama kreowałam. A kiedy "wracałam na Ziemię" snułam plany na przyszłość.
   Do niedawna chciałam ją związać z wojskiem. Dalej chcę, ale teraz zdaję sobie sprawę, że to nie będzie takie proste. Coraz częściej obawiam się, że zdrowie mi na to nie pozwoli. Chciałam zacząć od nowa, pójść do klasy wojskowej, raptem połowa ludzi, których znam chce iść do tej samej szkoły, ba! nawet klasy. Chciałam po napisaniu matury udać się na Oksfordzki uniwersytet, bądź ten w padwie. Ta sama sytuacja. Więc uciekam. Poddaję się. Walczyłam wystarczająco długo, by wiedzieć, że nadszedł czas na złożenie broni. Częściowe. Zamiast klasy wojskowej humanistyczno-dziennikarska bądź społeczno-prawnicza. Zamiast iść na studia od razu po liceum, dam sobie dwa lata przerwy. Zamierzam wyjechać, jeszcze nie wiem czy do Anglii czy Włoch. Chcę dać sobie trochę czasu, zagoić psychiczne blizny, odpocząć. No i zarobić, żebym nie musiała prosić o pomoc rodziny. Jeszcze miesiąc czy dwa miesiące temu perspektywa wyjazdu z Polski była dla mnie czymś obcym. Kocham ten kraj, ale nie czuję, żeby było to moje miejsce. Nawet nie chodzi o to, co się dzieje. To ludzie są problemem. Przykro mi to mówić, ale Polacy są jacy są. I chociaż jestem dumna z bycia Polką, z historii naszego narodu, to podejście większości z nas do pewnych rzeczy... Cóż, jeżeli ludzie potrafią zniszczyć komuś psychikę tylko dlatego, że czyta książki czy ma inny kolor skóry, włosów, itp., to ja nie chcę żyć w takim miejscu. Czy tam będzie mi lepiej? Nie wiem. Ale chcę zacząć od nowa. Gdzieś, gdzie szanse na to, że rozpozna mnie ktoś z ludzi, których znam są małe. Kiedy w mojej głowie pojawił się ten pomysł myślałam "kiedy wrócę", aktualnie myślę "jeżeli wrócę". Jeżeli wrócę, zapewne spróbuję dostać się na WAT. Uda się? Świetnie! Zapewne spełnię swoje (czy aby na pewno?) marzenie i zostanę żołnierzem. Nie uda się? Bywa. Pewnie wybiorę bezpieczeństwo narodowe w Oksfordzie.
   Jestem młoda. Mam całe życie przed sobą. Ostatnie kilka lat było w większości koszmarem. Dlaczegóż? Przez tych pięknych ludzi, ale czas to zmienić. Wybudzić się z letargu, w który zapadłam i zacząć żyć.

1 komentarz:

  1. Wspaniale napisane, naprawdę. Nie mogę uwierzyć, że jesteś o kilka lat młodsza ode mnie. Ja w Twoim wieku cieszyłam się tą swoją dziecinną naiwnością, a dopiero potem "przejrzałam na oczy". Świetny blog.

    OdpowiedzUsuń